Autor: Melissa Falcon Feld
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Ilość stron: 376
Data wydania: 20 października 2017 r.
Kategoria: literatura obyczajowa, romans
Kiedy zobaczyłam tę książkę i przeczytałam jej opis od razu pomyślałam: to dla mnie! Naprawdę zainteresowała mnie swoim opisem, ponieważ zdecydowanie różniła się od wszystkich innych książek, które wcześniej czytałam. Chciałam takiej odskoczni od młodzieżówek. Od imprez, duchów, wampirów, wilkołaków, magicznego światu. Tak bardzo nie mogłam się jej doczekać, a kiedy w końcu znalazła się w moich rękach i zaczęłam kartkować strony... No właśnie...
Claire jest kobietą, która w całości powierza się rodzinie. Stara się być przykładną żoną, najlepszą matką i przy tym jeszcze kobietą, z której inne mężatki z miasta powinny brać przykład. Można by było stwierdzić, że jest to rodzina idealna. Niestety, nie wszystko wygląda tak, jak widzą to inni ludzie. W domu Claire jest przemęczona, jej mąż jest pracoholikiem, a czas spędzony z synkiem zaczyna doprowadzać ją do obłędu, które powodują mroczne myśli w jej głowie. Kobieta pragnie wrócić do młodzieńczych lat, a wtedy na swoim Facebooku dostaje wiadomość od swojej dawnej miłości.
"Szliśmy obok siebie, lecz podążaliśmy dwiema różnymi ścieżkami. Nie byłam w stanie wyobrazić sobie momentu, w którym nasze drogi znów mogłyby się przeciąć."
Przyznaję, że powieść na początku przypadła mi do gustu. Nawet się wciągnęłam. Autorka miała przyjemny język, który tylko powodował, że szybciej się czytało. Mimo wszystko po pewnym czasie zorientowałam się, że czytam już na siłę. Owszem, historia jest - tak myślę - nie przewałkowana tysięcy razy i naprawdę może zaciekawić. Występuje w niej wątek psychologiczny, który jest dobrze rozwinięty, a momentami nawet przyprawia o szybsze bicie serca. Tajemniczy Dean może zagrać nam na nerwach, albo sprawić, że poczujemy od samego początku dziwne uczucie, które podpowiada nam, że powinniśmy go przepędzić z życia bohaterki. Podobało mi się to, że teraźniejs zość autorka przeplata z przeszłością. Dzięki temu czytelnik jest w stanie bardziej zrozumieć Claire i jej postępowanie. A czasami naprawdę nie rozumiałam tej kobiety.
"Jesteśmy jak komety. Zostawiamy za sobą pył naszego życia, który wciąż do nas powraca."
Podsumowując. Gwiazdy, które spłonęły jest historią o niespełnionych ambicjach, o idealnej rodzinie, która nie jest tak idealna jakby się wydawało, o dawnej miłości, która może rozpalić żar w każdej chwili życia bohaterki oraz o tym, że całe nasze życie może runąć w każdej sekundzie. Osobiście mi nie przypadła ona do gustu. Męczyłam się podczas czytania i czasami robiłam sobie kilka dni przerwy. Być może to kwestia gustu, a może czegoś innego. Myślę jednak, że książka dla miłośników tego gatunku może być jak najbardziej świetna.
Książka chyba nie dla mnie, bo mnie romanse ogólnie bardzo męczą i myślę, że moja opinia o "Gwiazdach, które spłonęły" mogłaby być bardzo podobna. Muszę jednak przyznać, że okładka jest bardzo ładna :)
OdpowiedzUsuńherbaciane-recenzje.blogspot.com
Tak, to prawda. Okładka przykuwa spojrzenie :)
UsuńJuż po opisie wiedziałem, że to nie jest książka dla mnie, a recenzja upewniła mnie w tym przekonaniu.
OdpowiedzUsuńHubert z Thelunabook
http://maasonpl.blogspot.com/
Dziękuję za komentarz :)
Usuń