
Termin "ekspozycja" ma przynajmniej pięć znaczeń. Podobnie wieloznaczny jest każdy krok mordercy.
Pewnego ranka turyści odkrywają na Giewoncie makabryczny widok – na ramionach krzyża powieszono nagiego mężczyznę. Wszystko wskazuje na to, że zabójca nie zostawił żadnych śladów.
Sprawę prowadzi niecieszący się dobrą opinią komisarz Wiktor Forst. Zanim tamtego ranka stanął na Giewoncie, wydawało mu się, że widział w życiu wszystko. Tropy, jakie odkryje wraz z dziennikarką Olgą Szrebską, doprowadzą go do dawno zapomnianych tajemnic… Winy z przeszłości nie dadzą o sobie zapomnieć. Okrutne zbrodnie muszą zostać odkupione.
- lubimyczytac.pl
Tytuł: Ekspozycja
Autor: Remigiusz Mróz
Cykl: Trylogia z komisarzem Forstem
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 12 sierpnia 2015
Ilość stron: 473
Język: polski
Kategoria: thriller/sensacja/kryminał
Pokochałam Parabellum, więc nic dziwnego, że zachciało mi się dalej zagłębiać w twórczość Remigiusza Mroza. Muszę jednak przyznać, że kupowałam daną książkę z rezerwą, ponieważ kryminał to nie jest coś, w czym czuję się dobrze. Wręcz przeciwnie. Tą kategorię omijam szerokim łukiem. Ale w pewnym momencie powiedziałam sobie, że nie czytam niczego polskich autorów, więc to będzie odpowiedni moment, aby to zmienić i jednocześnie spróbować przełamać się do tajemnic, zabójstw i na pierwszy rzut oka nierozwiązywalnych zagadek.
Może powinnam zacząć od tego, że Mróz pisze bardzo przystępnym językiem, co zdecydowanie jest plusem. Nie używa zróżnicowanych i trudnych słów, które prawdopodobnie zrozumieli by tylko ci, którzy babrają się w sprawach śledczych. Więc myślę, że naprawdę nikt nie będzie miał problemu w zrozumieniu tego, co dzieje się w otoczeniu komisarza Forsta i jego błyskotliwej partnerce Szrebskiej.
Remigiusz postanawia nas nie oszczędzać i już na pierwszej stronie serwuje nam morderstwo prawie że doskonałe. Mężczyzna nabity na krzyż na wzgórzu Giewontu, to zdecydowanie nie sielanka i na pewno nie codzienność. Jednak charakter i temperament naszego kochanego Wiktora Forsta szybko przyćmiewa makabryczną zbrodnię. Ciągłe docinki i czasem przemyślenia na prawdę bez sensu towarzyszą nam praktycznie przez całą powieść. Niejednokrotnie Forst rozbrajał całe napięcie, co również wliczam jako plus książki. Jako kolejną postać poznajemy dziennikarkę - Olgę Szrebską. Od tej pory jesteśmy świadkami brawurowych akcji tej dwójki, która naprawdę ma dar do pakowania się w kłopoty.
"Gasić obecne pożary, potem przejmować się tymi, które dopiero wybuchną."
Czytałam tą książkę praktycznie jednym wdechu. Mróz potrafi idealnie zbudować napięcie, aby po chwili Wiktor wszystko popsuł i gdy już myślimy, że wszystko wychodzi na prostą drogę, przekręcamy kartkę i... bum! Kolejne zaskoczenie, którego na pewno nikt z nas by się nie spodziewał. Uważam, że historia chociaż w niektórych momentach banalna i trochę mało wiarygodna, to całościową jest naprawdę ciekawym kryminałem, który wciska nas w fotel niejednokrotnie. Oczywiście zaznaczam, że mówię (a raczej piszę) to ja - człowiek, który pierwszy raz miał styczność z kryminałem.
Jeżeli mam pisać o minusach, to szczerze powiedziawszy nie mam zielonego pojęcia co tu wymienić. Myślę, że mogę napomknąć o tym, że początek książki jest trochę nudny i zbyt szybko rozwija się akcja. Jeżeli ktoś czytał, to na pewno wie jak zidentyfikowano ciało ofiary nabitej na krzyż - tylko mnie wydawało się, że to było zbyt łatwe? Dodatkowo nie wiem czym jest to spowodowane, ale po okołu 200 stron miałam chęć ją odłożyć i trochę od niej odpocząć. I nie było to spowodowane brakiem chęci do czytania... po prostu.
" - Ktoś go rozpoznał? - zapytała z uśmiechem Szrebska.
- Jeśli liczba lajków pod odpowiedzią świadczą o jej prawdziwości, to jest to nie kto inny jak Nergal ćwiczący przed następnym koncertem."
Poza tym uważam, że Ekspozycja naprawdę może wciągnąć. Jestem na to żywym przykładem. Po tych dwóch pierwszych częściach po prostu nie mogłam się oderwać. Jedyne czego chciałam, to w końcu dojść do ostatniej strony, aby dowiedzieć się kto jest tym przeklętym zabójcą. A kiedy już w końcu zdawało mi się, że wszystko zostało wyjaśnione, to... kolejne bum! Dosłownie ostatnia strona i mam ochotę nawtykać autorowi za to, co zrobił nam - czytelnikom.
Ocena: 7/10
Jakoś nie mam przekonania do tego autora. Próbowałam przeczytać jedna książkę i zwątpiłam gdzieś około 20 strony. Zupełnie nie dla mnie, choć przyznam ze w swojej skandynawskiej odsłonię jest całkiem całkiem ;) ciekawy blog, interesujące recenzje. Obserwuje i będę wpadać. Zapraszam rownież do mnie
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Czytankanadobranoc.blogspot.ie