Kto nie kojarzy tego człowieka? Pełnego energii, radosnego i naprawdę czerpiącego z życia jak najwięcej księdza myślę, że zna chyba każdy. Długo czekałam, aby przeczytać jakąkolwiek książkę o wyżej wymienionym człowieku. A czemu akurat jako pierwszą wybrałam tę? Byłam zbyt ciekawa, czy ta cała polędwica niesie za sobą większy przekaz.
Tytuł: Życie na pełnej petardzie czyli wiara, polędwica i miłość
Autor: Jan Kaczkowski, Piotr Żyłka
Wydawnictwo: WAM
Data wydania: 22 kwietnia 2015
Ilość stron: 248
Język: polski
Kategoria: biografia/autobiografia/pamiętnik
Tak jak wspomniałam wcześniej myślę, że księdza Jana nie trzeba przedstawiać. Ale jeżeli ktoś jakimś cudem nie kojarzy kim był, to spieszę na wyjaśnienia. Ksiądz Jan Kaczkowski był człowiekiem cenionym za swój autentyzm, odwagę i szczerość. Był podziwiany zarówno przez katolików, jak i niewierzących. Jednak moim zdaniem jest on najbardziej kojarzony z powodu swojej choroby. Ksiądz Jan Kaczkowski cierpiał na nowotwór nerki, który został wyleczony. Niedługo po tym zdiagnozowano u niego glejaka mózgu. Dawano mu niecałe pół roku życia, ale pokazał wszystkim, że przypuszczenia lekarzy nie muszą być prawidłowe. Zanim dowiedział się o swojej chorobie wybudował Puckie Hospicjum pw. św. Ojca Pio. Zmarł 28 marca 2016 roku.
Bardzo ucieszył mnie fakt, że będę miała okazję przeczytać książkę ks. Jana. Czytałam o Nim wiele w internecie, a nawet oglądałam filmy, które były udostępniane na portalu Boska.tv (polecam, ponieważ ksiądz Jan mówił o wielu sprawach łatwym językiem i zdecydowanie można było się od Niego wiele nauczyć). Nie ukrywam też, że zaintrygowała mnie polędwica w tytule. Ciekawe, prawda?
"Wierzący ksiądz to ten, który żyje zgodnie z tym, co wyznaje i co głosi. To ten, który próbuje być prostolinijny w życiu i praktyce. To ksiądz, od którego bije duchowość, niewymuszona, niesztuczna, niecukierkowa. Wierzący ksiądz, pomimo własnych słabości, emanuje Panem Bogiem."
Piotr Żyłka porusza wiele tematów, które myślę, że zaprzątają głowę niejednemu z nas. Pyta o homoseksualizm, o zagubionych księży, o celibat, o tajemnicę spowiedzi. Przyznam, że to właśnie te, na ogół, kontrowersyjne tematy ciekawiły mnie najbardziej. Pisałam już, że sama szukam odpowiedniej drogi, dlatego uważam, że ta książka w tym naprawdę wiele pomaga. Ksiądz Jan mówi o tych sprawach bardzo prosto i spójnie. Nie owija w bawełnę. Nie stara się ubierać to w oficjalne słowa, zdania. Po prostu. Tłumaczy wiele spraw tak, aby każdy mógł to zrozumieć. Poza tym Ksiądz Kaczkowski należał również do osób, które lubiły żartować. Przyznam, że kilka razy zaśmiałam się podczas czytania książki. Czasem po prostu nie mogłam wytrzymać i zachować stuprocentowej powagi. Umiał żartować nawet z siebie i ze swojej choroby. Sam nazywał siebie onkocelebrytą. Poza tym w książce możemy poznać "kulisy" budowy Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio, ponieważ nie była to taka łatwa sprawa. Sama zdziwiłam się ile można napotkać przeszkód w drodze do tak ważnych dla nas celów.
"Jeśli mówimy o strachu, to czuję go jedynie wtedy, gdy wyobrażę sobie niespodziewany telefon i głos osoby około osiemnastoletniej po drugiej stronie słuchawki: "Tatuś?". Na szczęście [...] taki telefon staje się coraz mniej realny."
Uważam, że książka nadaje się na miłą odskocznię od wszystkich innych pozycji. Nawet jeżeli nie jesteś osobą wierzącą - czytaj! Ksiądz Jan zdecydowanie w większości książki opowiada o swoim dzieciństwie, o trudnościach losu, które mogą spotkać każdego z nas, a momenty rozważań religijnych zawsze można pominąć, a jednocześnie wynieść z lektury coś przyzwoitego. Naprawdę chciałabym, aby książka dotarła do wszystkich. Wiele momentów dała mi do myślenia i do rozważania. Naprawdę gorąco polecam!
"Mamy trzy rodzaje godności: godność osobową, godność osobistą i godność osobowościową. Godność osoba jest niezbywalna. Odnosi się ona do samego faktu, że ktoś jest człowiekiem. Godność osobista to ta, którą wypracowaliśmy sobie przez całe życie. Można ją skreślić jednym ruchem, na przykład uznany publicysta katolicki jedzie samochodem po pijaku. Godność osobowościową sami sobie przyznajemy., kiedy patrzymy w lustro i widzimy siebie jako przyzwoitego człowieka. To poczucie własnej godności też możemy bardzo łatwo stracić. A więc dwie ostatnie godności nie są niezbywalne. Zawsze istnieje ryzyko, że w ramach tych dwóch kategorii w jakimś sensie się odczłowieczymy przez jakiś niegodziwy czyn."
Ocena: 10/10
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz