Autor: John Green
Wydawnictwo: Bukowy las
Ilość stron: 312
Tłumaczenie: Magdalena Białoń-Chalecka
Ocena: 4/6
Bardzo długo broniłam się przed tą książką. Im więcej było o niej głośno, tym moja chęć przeczytania jej szybciej gasła. W końcu stwierdziłam, że sobie ją odpuszczę. Postanowiłam przeczytać ją, kiedy przypadkiem zdarzy się taka okazja. Nie musiałam długo czekać. Pewnego dnia dostrzegłam ją w szkole. W dłoniach mojej kochanej Zuzi - przyjaciółki z klasy. I tak zaczęła się moja przygoda z Gwiazd naszych wina.
Dalej jednak miałam do niej mieszane uczucia. Zabierałam się do niej z małą chęcią, a wszystko przez taką, a nie inną tematykę książki. Jestem osobą, która nie przepada za czytaniem i słuchaniem o ciężkich chorobach, które spotykają ludzi. W końcu jednak się przełamałam i otworzyłam książkę.
John Green postanowił opowiedzieć nam historię pewnej nastolatki, która choruje na raka. Postawa Hazel jest dość zaskakująca i przez cały czas, gdy czytałam książkę uświadamiałam sobie, że ta dziewczyna była naprawdę dzielnym człowiekiem. Bez żadnych skrupułów przedstawiała straszną rzeczywistość, którą przygotował dla niej los. Myślała trzeźwo, nie bała się mówić o śmierci. Wiedziała, że może umrzeć każdego dnia, ale pomimo tego się nie poddawała. Aż pewnego dnia na spotkaniu grupy wsparcia poznała przystojnego chłopca o imieniu Augustus. Szybko orientuje się, że Gus jest wspaniałym chłopakiem. I wtedy wszystko się zaczyna...
" - Okay - powiedział, gdy minęła cała wieczność. - Może "okay" będzie naszym "zawsze".
- Okay - zgodziłam się. "
Chyba jeden z najbardziej znanych cytatów z książki Greena.
Przedstawiona historia jest naprawdę poruszająca. Jak wspomniałam wcześniej, byłam bardzo zaskoczona postawą Hazel. Nie potrafię wyobrazić sobie jak wiele trzeba mieć w sobie siły, aby się ze wszystkim pogodzić. Żyła w przerażającej świadomości, której każdego dnia stawiała czoło. Rewelacyjnie wykreowana postać autora ulubionej książki nastolatki. Muszę przyznać, że miałam ubaw z całej sytuacji, która miała miejsce w Holandii. Bardzo polubiłam również Isaaca i jego bezpośredniość. Jakże ubolewałam nad jego stratą wzroku! A główni bohaterowie? No cóż, jak można ich nie lubić? Dwójka ludzi, którą połączyła miłość do książek i choroba. Wspaniałe! Aż do samego końca, na którym wylałam tone łez.
"Ślady, które ludzie pozostawiają po sobie, zbyt często są bliznami"
Mimo wszystko książka nie zajmuje miejsca w mojej liście najlepsze z najlepszych. Historia poruszająca i czasem zabawna w pewnych momentach była po prostu za szybko realizowana. Miałam nadzieję, że zdążę wciągnąć się w wir sytuacji. Niestety, gdy tylko to zrobiłam, to ze smutkiem stwierdziłam, że to już koniec. Oczywiście są to tylko moje odczucia.
Książka lekka w odbiorze. Idealna dla młodzieży. Ciekawy pomysł, jednak wspomniałam na samym początku, że nie przepadam za taką tematyką ze względu na prywatne sprawy. Dlatego właśnie moja ocena to 4/6. Muszę przede wszystkim zaznaczyć, że ani trochę nie żałuję, iż sięgnęłam po tą lekturą i jestem pewna, że sięgnę po jeszcze inne autorstwa Johna Greena.
Wyzwanie książkowe: została sfilmowana